wtorek, 16 listopada 2010

Nowe doświadczenia...

Ostatnio miałem okazję spróbować czegoś nowego. Nie mam już tyle czasu co kiedyś na długie fototripy, zdjęć robię mniej, ale staram się, żeby te które robię nie były kolejnymi "bezimiennymi" gałązkami w lesie i landszaftami z żorskich okolic(czyt. z okolic Śmieszka). Te nowe doświadczenia to nic innego jak fotografia dzieci, której o ile mnie moja zawodna pamięć nie myli, próbować nie miałem okazji. Przez wielu fotografów dzieci uznawane są za jeden z wdzięczniejszych tematów do uwieczniania na zdjęciach i po mojej pierwszej "child session" zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach.
Co prawda początek był trudny, bo mała Julcia(na zdjęciach poniżej) jak tylko mnie zobaczyła, najzwyczajniej w świecie się rozpłakała. Z drugiej strony nie można się jej dziwić, gdyż byłem intruzem w jej małym świecie. Na szczęście sytuacja została w miarę szybko opanowana i po chwili tarzałem się po podłodze z aparatem, a mój "temat" bardzo szybko zapomniał o moim istnieniu. Przyznam szczerze, że tyle radości z fotografowania to ja jeszcze nie czerpałem. Zdjęcia robiły się same.




Mam nadzieję, że w przyszłości będę miał jeszcze okazję "powalczyć" w tej materii. Temat jest za fajny, żeby skończyć go tylko na 2 sesjach(dwóch, ponieważ pisząc tego posta jestem już po kolejnej. Zdjęcia na prawdę małej Amelki, czekają na obrobienie i z pewnością wkrótce się tutaj pojawią:))

3 komentarze:

dawid.musiolik pisze...

już Ci pisałem na temat 1 zdjęcia ale nie wiem czy wiesz o za....ości ostatniego :)
temat bardzo wdzięczny :)

Sylwia Grabinska pisze...

ostatnie zdjecie dla mnie najlepsze :)
Lubie czarno biale fotografie dzieci.
CZekam na nastepne. Pozdrawiam z mrozniej polnocy!

Patka pisze...

dzieci sa na prawde nizmiennie wdziecznym tematem sesji, zycze wielu kolejnych i rownie udanych :)